W dolinie Solinki, kilka kilometrów od Cisnej, na stacji w Majdanie czeka na pasażerów jedna z najbardziej klimatycznych wąskotorówek w Polsce. Bieszczadzka Kolejka Leśna to nie tylko przejażdżka przez bieszczadzkie lasy – to podróż w czasie, która pokazuje jak kiedyś wyglądał transport drewna w tych dzikich górach. Wąskie tory prowadzą dolinami, gdzie las podchodzi pod sam skład, a z okien drewnianych wagonów widać potoki i polany niedostępne z żadnej drogi.
Dla dzieci to przygoda z prawdziwym parowozem. Dla dorosłych – sposób na zobaczenie Bieszczadów z zupełnie innej perspektywy niż ze szlaku.
- przejażdżka parowozem
- unikalne widoki na Bieszczady
- historia transportu drewna
- zabytkowe mosty z XIX wieku
- trasy prowadzące przez malownicze doliny
Historia kolejki która woziła drewno zamiast turystów
Pierwsze odcinki tej kolei powstały jeszcze w 1898 roku, gdy Bieszczady należały do Austro-Węgier. Hrabia Potocki i inni właściciele ziemscy potrzebowali sposobu na wywożenie drewna z trudno dostępnych lasów. Zwykłe drogi w tych terenach były koszmarem – błoto, strome podjazdy, brak infrastruktury. Wąskotorówka o rozstawie 760 mm okazała się idealnym rozwiązaniem.
Projektował ją polski inżynier Albin Zazula. Trzystu robotników budowało tory ręcznie, układając je na dębowych podkładach wzdłuż dolin Osławy i Solinki. Do budowy mostów sprowadzono włoskich kamieniarzy z Trydentu – ich konstrukcje z kamienia przetrwały do dziś.
Po II wojnie światowej kolej przejęły Lasy Państwowe i rozbudowały sieć do imponujących 73 kilometrów. W latach 1957-1964 powstała nowa linia na wschód przez Cisnę, Dołżycę aż do Moczarnego – prawie 37 kilometrów torów wiodących coraz wyżej w góry. To była najwyżej położona kolej wąskotorowa w całej Polsce.
Przez dziesięciolecia kolejka woziła nie tylko drewno, ale też miejscowych mieszkańców. Dla wielu wsi była jedynym regularnym połączeniem ze światem – autobusy jeździły rzadko, a drogi bywały nieprzejezdne.
Koniec przyszedł w 1994 roku. Zmiany gospodarcze sprawiły, że transport drewna kolejką przestał się opłacać. Tory zaczęły zarastać, tabor rdzewiał na bocznicach. Wszystko wskazywało na to, że bieszczadzka wąskotorówka przejdzie do historii.
Odrodzenie dzięki pasjonatom
W 1997 roku grupa entuzjastów założyła Fundację Bieszczadzkiej Kolejki Leśnej i postanowiła przywrócić kolejce życie. Nie jako linię przemysłową, ale jako atrakcję turystyczną. Zaczęli od odcinka Majdan-Przysłup – 11 kilometrów torów, które trzeba było oczyścić, naprawić, przygotować do przewozu ludzi.
Rok później kolejka dotarła do Balnicy przy granicy ze Słowacją. Stopniowo przywracano kolejne odcinki, remontowano wagony, naprawiano parowozy. Dziś na 20 kilometrach torów kursują składy z prawdziwego zdarzenia – z parowozami wypuszczającymi kłęby dymu i lokomotywami spalinowymi.
Dwie trasy do wyboru
Ze stacji w Majdanie odjeżdżają pociągi na dwóch trasach. Pierwsza prowadzi na zachód do Balnicy – wzdłuż potoku Solinka, przez miejscowość Żubracze, pod masywami Hyrlatej i Matragony. Po drodze skład przejeżdża przez zabytkowy kamienny most z XIX wieku, jeden z tych budowanych przez włoskich fachowców. Cała wycieczka tam i z powrotem trwa około dwóch godzin.
Druga trasa biegnie na wschód przez Cisnę do Dołżycy. Jest krótsza – około półtorej godziny z postojem. Często na tej trasie jeździ parowóz, co dla wielu osób jest główną atrakcją. Widok dymiącej ciuchci wijącej się przez las to coś, czego w Polsce nie zobaczy się już w wielu miejscach.
Warto wiedzieć, że dalsze odcinki w kierunku Przysłupia i Wetliny są obecnie zawieszone. Kiedyś można było dojechać kolejką znacznie dalej na wschód, ale od 2020 roku ruch kończy się w Dołżycy.
Wagony są otwarte – drewniane ławki, brak szyb, za to świeże powietrze i zapach lasu. W chłodniejsze dni warto zabrać coś cieplejszego do ubrania, bo podczas jazdy potrafi wiać.
Co zobaczyć na stacji w Majdanie
Sama stacja to kawałek historii. Zabytkowy drewniany budynek stacyjny mieści niewielkie muzeum pokazujące jak wyglądała praca na kolejce leśnej. Można zobaczyć stare fotografie, narzędzia, dokumenty. Na placu manewrowym stoją historyczne parowozy i lokomotywy – niektóre jeszcze jeżdżą, inne czekają na remont.
Wśród nich jest między innymi parowóz Kp4-1257 z 1957 roku, który przeszedł ciekawą drogę – po skreśleniu trafił do muzeum w Sochaczewie, a w 2012 roku wrócił do Majdanu. Jest też lokomotywa spalinowa Lxd2-347 zakupiona w 2006 roku specjalnie dla potrzeb turystycznych.
Przed odjazdem i po powrocie warto pospacerować po terenie stacji. Klimat jest autentyczny – to nie jest wypolerowana atrakcja dla turystów, tylko działająca kolejka gdzie naprawdę czuć historię i ciężką pracę kolejarzy.
Dla kogo ta atrakcja
Dzieci uwielbiają kolejkę – prawdziwy pociąg, dym z parowozu, gwizdy, las za oknem. To zdecydowanie lepsza opcja niż kolejna godzina w samochodzie. Przejazd nie jest długi, więc nawet młodsze maluchy dają radę wytrzymać bez nudzenia się.
Dorośli znajdą tu coś innego. To sposób na zobaczenie fragmentu Bieszczadów bez forsownych wspinaczek. Kolejka jedzie dolinami, pokazuje miejsca gdzie pieszo trzeba by się nieźle namęczyć. Dla miłośników historii i techniki to żywe muzeum – działająca wąskotorówka z prawdziwymi zabytkowymi pojazdami.
Fotografowie mają tu prawdziwe żniwa. Parowóz na tle gór, dym unoszący się nad lasem, drewniane wagony na kamiennym moście – kadry same się układają. Najlepsze światło jest rano i wieczorem, ale wtedy kursuje mniej pociągów.
Praktyczne informacje przed wizytą
Kiedy jeździ kolejka: Sezon trwa od maja do października. W poniedziałki kolejka nie kursuje – warto o tym pamiętać planując wyciec. Zimą, podczas ferii szkolnych, organizowane są specjalne przejazdy. Najwięcej kursów jest w wakacje i w długie weekendy.
Bilety i ceny: Bilety najlepiej kupować przez internet na stronie kolejka.bieszczady.pl. W sezonie miejsca wyprzedają się z dużym wyprzedzeniem, zwłaszcza w weekendy. Nie trzeba drukować biletu – wystarczy podać nazwisko przy wejściu na peron. Do ceny biletu dolicza się niewielką opłatę za wejście na teren stacji – obecnie 2 złote od osoby. Można zabrać psa, ale za dodatkową opłatą.
Jak dojechać: Stacja znajduje się w Majdanie, około 3 kilometry na zachód od Cisnej, przy drodze nr 897 w kierunku Komańczy. Parking jest duży i bezpłatny, tuż przy drodze głównej nad potokiem Solinka. Współrzędne GPS: 49.2055, 22.2988.
Ile czasu zarezerwować: Przejazd do Dołżycy i z powrotem to około 1,5 godziny łącznie z postojem. Trasa do Balnicy zajmuje około 2 godzin. Warto doliczyć czas na zwiedzenie stacji i zrobienie zdjęć – łącznie spokojnie można przeznaczyć 2-3 godziny.
Co zabrać: W otwartych wagonach może wiać i być chłodniej niż się wydaje, więc nawet latem warto mieć bluzę. W słoneczne dni przyda się nakrycie głowy i okulary – słońce potrafi mocno grzać. Jeśli jedzie parowóz, można się lekko ubrudzić sadzą – to część klimatu.
Rozkład jazdy zmienia się w zależności od sezonu i dnia tygodnia. Przed wizytą warto sprawdzić aktualny rozkład na stronie internetowej kolejki – liczba kursów i godziny odjazdów potrafią się różnić.
Bieszczadzka Kolejka Leśna to jedna z tych atrakcji, które pokazują Bieszczady z innej strony. Nie trzeba wspinać się na szczyt, żeby poczuć klimat tych gór. Wystarczy usiąść w drewnianym wagonie i pozwolić, żeby wąskotorowa ciuchcia zawiozła nas dolinami, gdzie las jest gęsty, potoki szemrzą, a czas płynie wolniej.
